Irish Soft-coated Wheaten Terrier

Irish Soft-coated Wheaten Terrier

"Irish Soft Coated Wheaten Terier to rasa rzadka, niedoceniana i w związku z tym mało znana  miłośnikom psów. Choć należy do grupy ras dość popularnych, stoi w cieniu innych terierów, takich jak Teriery Szkockie, Westhighland White Teriery, czy Yorkishire Teriery. I choć często zdarza się pomylić ją ze sznaucerem, czy nawet pudlem, jest to rasa jedyna w swoim rodzaju i to nie tylko ze względu na jej niespotykany wygląd, ale przede wszystkim charakter. I o nim trochę więcej teraz napiszę.

Softy na kartach swojej historii były przede wszystkim zwykłymi psami podwórkowymi. Nie wymagano od nich wyśmienitych cech psa myśliwskiego, czy stróżującego. Nie musiały wspierać swoich właścicieli w wypasie bydła, czy tropieniu zwierzyny. Miały być po prostu nieuciążliwymi członkami wiejskiej rodziny i właśnie to ukształtowało ich fantastyczny charakter. Irlandczycy potrzebowali psa żywego, nie za dużego, z cechami teriera, ale zdecydowanie mniej ciętego od używanych do polowań. Miały to być psy przebywające wśród innych ludzi, a przede wszystkim dzieci, dla których miały być doskonałymi kompanami zabaw. Oprócz tego do głównych zadań pszeniczniaków należało szeroko pojęte stróżowanie obejścia, ale nie takie, które znamy z ras typowo stróżujących, czy obronnych. Nasze softy miały po prostu alarmować, co też czynią doskonale do dnia dzisiejszego, natomiast ciężko skłonić je do ataku na złodzieja, czy innego nieproszonego gościa. I choć odwagi im nie brakuje, ich hodowla nigdy nie była kierowana na obronę czy atak, a co za tym idzie wśród przedstawicieli tej rasy nie spotka się osobników agresywnych (zakładając oczywiście prawidłową socjalizację w wieku szczenięcym i brak złych doświadczeń w życiu dorosłym, bo gryzące, czy warczące na człowieka psy znajdzie się w każdej rasie). Dodatkowo chętnie tępiły gryzonie, co absolutnie nie przeszkadza im w zaprzyjaźnieniu się z kotem, czy innym domowym stworzeniem.
Ich charakter można określić, jako miły, życzliwy, wręcz radosny. Zawsze skore do pieszczot i zabaw, nigdy nie odmówią wspólnego spaceru, czy chwil spędzonych tylko z właścicielem. Uwielbiają przebywać z człowiekiem, bo do tego zostały stworzone. Nie omieszkają skorzystać z okazji, by się do swojego człowieka przytulić, a lizanie po uszach, można spokojnie wpisać w charakter, jako flagową cechę. Chętnie śpią w łóżku, choć nie robią tego wszystkie softy, niektóre wolą podłogę, czy swoje posłanie, ale koniecznie blisko człowieka. Zamknięte, czy odizolowane, będą tęsknić. Człowiek po powrocie do domu może być pewny wylewnego przywitania z merdaniem ogonem i nieodpartą potrzebę polizania po twarzy, a gdy się im na to pozwoli, są najszczęśliwszymi psami na ziemi. Szybko jednak ich ekscytacja opada, więc, nie ma obawy przed szalejącym po domu psem, który nie potrafi się uspokoić na widok swojego człowieka.
W stosunku do innych psów ich usposobienie charakteryzuje się pełnym wachlarzem zachowań: od uległości, po zdystansowane i grzeczne przywitanie się, które najczęściej kończy się zaproszeniem do zabawy, a gdy drugi pies nie będzie miał na nią ochoty, po prostu spokojnym odejściem w swoją stronę. Softy nie mają potrzeby nadmiernej dominacji, czy zaznaczania, kto tu rządzi, właśnie ze względu na ich zrównoważony charakter. Nie musimy się, więc obawiać psich bójek, czy niemiłych spotkań z innymi psami. Softy w sposób naturalny zachowują się tak, jakby były dobrze wychowane. Należy jednak pamiętać, że to terier i może mieć „gorszy dzień”, w którym nasz pies może nie przejść obojętnie obok  awanturującego się w stosunku do niego innego psa. Jednak to zawsze inny pies musi wyjść z inicjatywa chęci dominacji i okazywać to w sposób nie do zaakceptowania przez naszego softa.
Przyjaźń miedzy naszym softem, a kotami, czy innymi domowymi stworzeniami jest jak najbardziej możliwa, choć pszeniczniak będzie takowego po prostu akceptował, nie zwracając większej uwagi. Na podwórku chętnie kota pogoni, ale w większości przypadków, gdy kot się zatrzyma, pościg zostanie wstrzymany.
Softy i dzieci.
Parafrazując słowa piosenki z pewnej dobranocki o misiu, dzieci kochają pszeniczniaki, a pszeniczniaki kochają dzieci. Softy potrafią być niezmordowanymi kompanami zabaw, z entuzjazmem poddając się pomysłom dzieci. Jeśli dziecko jest małe i nie rozumie, że jakieś jego zachowanie np. ciągniecie psa za włosy sprawia mu ból to kończy się na… przeprosinach ze strony psa, który liże je po twarzy prosząc by przestało. Dziecko faktycznie przestaje – zaskoczone nowym bodźcem, a soft upewnia się, że jego przeprosiny były jak najbardziej na miejscu. Czasem zdarza się, że nieprawidłowo zsocjalizowane młode osobniki rasy ludzkiej, na widok softa chowają się za nogą mamy, albo uciekają na ręce taty – z prywatnych obserwacji wynika, że lęk ten można ograniczyć, poprzez odsłonięcie pszeniczniakowi oczu (np. robiąc mu kucyk na czubku głowy), wtedy nawet te lękliwe wobec czworonogów dzieci wołają: „Mamo, mamo! Zobacz, jaki fajny piesek! Łaaaaaa…”, zamiast: „Pies! Pies! AAAAA, PIES!”.
Pszeniczniaki są bardzo inteligentne. Można nauczyć je niemal wszystkiego, co sobie wymyślimy, w dosłownie kilka chwil. Należy jednak pamiętać, że szybko się nudzą powtarzając to samo ćwiczenie*. Dobrze jest opracować kilka różnych lekcji na zmianę.

Naukę można zaczynać już podczas pierwszych spacerów. Szczeniaczkom wystarczy raz pokazać, z której strony słupa przejść żeby odkręcić zaczepioną w ferworze zabawy smycz, żeby zapamiętały i za każdym kolejnym radziły sobie same bez pomocy. Jeśli zdarzy się tak, że szczeniaczek wyślizgnie się ze smyczy i pogoni w pole, bo zobaczył tam jakieś interesujące zwierzątko, to, jeśli nie uda nam się go dogonić, jest wielce prawdopodobne, że po kilkunastu minutach poszukiwań i ogromnego stresu znajdziemy go czekającego pod drzwiami naszego domu, jak gdyby nigdy nic.

* nie dotyczy ich ulubionych ćwiczeń i zabaw – te mogą wykonywać godzinami"